środa, 1 lipca 2009

kolej na park skaryszewski

na dworze było dziś gorąco i nie chcieliśmy za wcześnie wychodzić z domku. tata powiedział mi za to, że pod wieczór pojedziemy do parku skaryszewskiego, w którym jeszcze nigdy nie byłem i tam pospacerujemy. w międzyczasie dziadek rysiek pożegnał się ze mną i powiedział, że nie może się doczekać aż przyjadę go odwiedzić w świnoujściu. ale fajnie, jeszcze nigdy nie byłem nad morzem.

posiedzieliśmy troszkę w domu z rodzickami, a potem wybraliśmy się do tego parku, o którym już wspominałem. tam spotkaliśmy ciocię kasię i wujka sławka od taty z pracy i razem poszliśmy przez park nad jeziorko kamionkowskie. mama z ciocią zjadły lody, a tata z wujkiem wypili po dużym piwie (nawet słyszałem, że był toast za moje zdrowie, więc na pewno będę zdrów jak ryba). potem rozmawiali na jakieś poważne tematy i nie bardzo słuchałem.

z parku pojechaliśmy jeszcze do banku załatwić jakieś sprawy. jak wróciliśmy do domku to było już trochę późno i byłem mocno zmęczony, a przez to nie mogłem zasnąć. ale jak już zasnąłem to miałem same kolorowe sny.

mój przyjaciel miś

czasem lubię się zamyślić

do widzenia, dziadku

leżę sobie wygodnie

lody i piwko w parku skaryszewskim

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz