niedziela, 5 lipca 2009

przyjechała do mnie babcia

ale miałem rano niespodziewankę. przyjechała babcia tania i powiedziała, że zostanie ze mną cały tydzień. od razu wskoczyłem jej na ręce i była bardzo zadowolona. pogoda była taka niepewna, ale postanowiłem zaprosić babcię do malinowej na lody. babcia jak to babcia bardzo się ucieszyła i pojechaliśmy. ja jak zwykle lodów nie dostałem, więc postanowiłem przespać całą sprawę.

w międzyczasie trochę popadał deszcz, ale jak przestał to wybraliśmy się na stare miasto. nie wiem, kto układał tam kostkę, ale wiem, że mu nie bardzo wyszło bo mnie strasznie tam wytrzęsło. na rynku było dużo ludzi, jak to w niedziele w południe, a na środku, na podwyższeniu stała taka pani z szablą i tarczą. rodzice wytłumaczyli mi, że to symbol warszawy, w której mieszkamy. aha, zapamiętam. jak wracaliśmy do domu, to było straszne oberwanie chmury i musieliśmy bardzo powoli jechać.

w domku czekał na mnie mój miś. opowiedziałem mu gdzie dziś byliśmy, ale niedługo ogarnęła nas senność i postanowiliśmy się troszkę zdrzemnąć.

malinowa - sie wie jak sprawić przyjemność babci

uuuuu, jaka groźna pani z szablą i dziwnymi nogami

babcia nie dopuszcza nikogo do wózka

na misia zawsze można liczyć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz