pani doktor robiła mi różne gimnastyki, kazała chodzić, trzymając pod paszki, potem położyła na brzuchu i kazała się czołgać jak w wojsku, nieźle się musiałem nastarać, ale jakoś dałem radę. oczywiście potem mnie ważyła i okazało się, że ważę już prawie 4600 gram, z tej właśnie okazji obsikałem wagę i kozetkę i dołożyłem jeszcze trochę na przewijak. mama była wniebowzięta!
a wieczorem przyszła rodzinka jele: ciocia monika i wujek igor no i ich urocza córeczka karinka, karince się tak u nas podobało, że nie chciała od nas wychodzić, co prawda jest ode mnie starsza o 2 miesiące, ale dogadywaliśmy się dosłownie bez słów!

Myślałam, że jesteś już większy od Karinki, ale chyba jednak nie... A Michaś goni (już 5300), więc zabierz się lepiej do jedzenia!
OdpowiedzUsuńMary