piątek, 3 lipca 2009

ach te dziewczyny

rodzice znowu zorganizowali mi spotkanie z nową koleżanką. wybraliśmy się wspólnie na pola mokotowskie, to taki mały central park warszawski. ja w prawdziwym nowojorskim central parku byłem jak siedziałem u mamy w brzuchu, ale za dużo nie widziałem.

moja nowa koleżanka to marysia, jest ode mnie trochę starsza, ale to nic. miała na głowie fajny kapelutek. pokręciliśmy się po tych polach, okazało się, że warszawiacy zrobili sobie tam plażowisko-kąpielisko, w stawku, w którym nie jest za czysto kąpały się całe rodziny, rodzice i mama marysi – magda nie mogli się nadziwić i zapowiedzieli mi i marysi, że absolutnie my nie będziemy mogli się tam kąpać. wujek marcin mówił kiedyś, że jak był mały to pił wodę z kałuży i nic mu nie było, ale rodzice mi powiedzieli, że w tym stawku są jakieś zwierzątka gronkowce, i one pomimo, że przyjazne, bo szybko się można z nimi zakolegować – nie są za fajne.

byliśmy też na lodach w lodziarni malinowa. to jedna z dwóch ulubionych lodziarni rodziców, jak trochę podrosnę to też będę z nimi zajadał.

wieczorem przyszli do nas państwo pantera, ciocia pantera - angelika i wujek pantera – który ma najfajniejsze imię, bo takie same jak ja. wujek pracuje w takiej firmie, co produkuje czekoladki m&m’s i mam nadzieję, że jak będę starszy to zabierze mnie do fabryki, żebym się mógł najeść do syta.

to właśnie marysia i jej fajny kapelutek

tata z ciocią magdą przy kąpielisku na polach mokotowskich

mama zajada lody

ciocia i wujek pantery

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz