czwartek, 16 lipca 2009

zostałem obywatelem

dziś to się dopiero działo. z samego rana wybrałem się z mamą do takiego miejsca, które się nazywa urząd stanu cywilnego. o rany, słyszałem, że tam dają śluby, a ja jeszcze przecież wcale nie myślę o takich rzeczach, ale okazało się, że tam też można się zarejestrować jako obywatel. nie żeby mi jakoś bardzo zależało, ale jak trzeba to trzeba. mieliśmy wyznaczone spotkanie na 9.15 i obsługiwała nas taka gadatliwa pani, opowiadała na przykład jakie ludzie nadają imiona dzieciom, na przykład w zeszłym tygodniu rejestrowała herkulesa, albo że tatusiowie przychodzą rejestrować dzieci i nie pamiętają jakie imię wybrali z mamą, albo czy dziecko ma mieć drugie imię, takie tam ciekawostki. w każdym razie zostałem obywatelem bezpeselowym, bo na pesel trzeba czekać kolejny miesiąc.

zaraz z urzędu pojechaliśmy do bastków. właściwie to wujek bastek był w pracy, ale tak rodzice mówią bastki również na jego żonę mary i syna żabka, tzn. michała, ale michał to nikt na niego nie mówi. no więc leżałem sobie z żabkiem na łóżku i obie mamy robiły nam sesję zdjęciową. było naprawdę super. potem pojechaliśmy na przejażdżkę naszymi brykami. mamy były na lunchu, a potem wszyscy poszliśmy na lody. na lodach mama spotkała kolegę, którego poznała 6 lat temu w tabriz, takim mieście w Iranie, spodobałem mu się nawet.

a wieczorem przyszła do nas ciocia ilonka z wujkiem jackiem. mógłbym na tą ciocię mówić ciocia piszczałka, bo tak fajnie popiskuje jak widzi małe dzieci. no a jak mnie widzi to się to nasila i wszyscy się cieszą, że ona taka zadowolona. te popiskiwania, to słyszałem już będąc u mamy w brzuchu, często przychodziła do mamy pytać czy mogę ją kopnąć, a ja się nie kwapiłem, no bo kto to kopie damy! no a jak do nas przyszli, to ciocia popiskiwała już pod drzwiami, bo zobaczyła tam mój wózek i już się chyba nie mogła doczekać aż mnie zobaczy. więc wskoczyłem do niej na rączki. byłem też u wujka, chwilę płakałem, bo już mi się powoli zachciewało spać, ale potem się uspokoiłem, no bo oni tacy mili, to nie chciałem ich wystraszyć.

moja pierwsza wizyta w urzędzie

super motor, który stoi u bastków na podwórku

dwóch kompanów, czyli żabek i myszek

poczekajcie aż zaczniemy rozrabiać

a może zostanę borubarem?

a to właśnie moja ciocia piszczałka

i wujek jacek, w ogóle się nie bał mnie brać na ręce

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz