wtorek, 7 lipca 2009

a cioci basi to jeszcze nie znacie

dziś od rana znowu naukowa atmosfera, oczywiście pomagam jak mogę w tej całej nauce, ale wygląda to na straszne nudy, a jak już rodzice zaczynają sobie opowiadać o jakichś wartościach godziwych i fuzjach, to sam nie wiem co mam o tym myśleć.

na szczęście popołudniu wyrwaliśmy się do wilanowa. gryzły trochę komary… nie mnie oczywiście, bo cały czas ktoś pilnował, żeby do mnie się nie zbliżały. ale mamę, babcię i tatę już tak. w nagrodę za te komary zabrałem całą trójkę na lody. pałac był całkiem ładny, ale z tyłu remonty, a za wstęp musieliśmy zapłacić, na szczęście ja nie musiałem kupować biletu.

no a potem ledwo zdążyliśmy wrócić do domu, a tu przyjechała ciocia basia, swoim małym czerwonym samochodzikiem. przywiozła ze sobą cały karton ubranek, zaraz chciałem je poprzymierzać. ciocia opowiadała różne historie, bo dopiero wróciła z toskanii czy coś. mowa też była o jakichś sardynkach. tak czy siak bardzo zachwalała, więc mama też powiedziała, że chce żeby tatuś nas tam zabrał. no ale to już pewnie nie w tym roku.

ćwiczę rozpiętki

uczymy się z tatką

taki ze mnie model

z mamusią i babcią tanią

w wilanowie

ja wśród róż

to jest właśnie moja ciocia basia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz