mama założyła mi dziś koszulkę ‘little monster’ co oznacza po angielsku, mały potwór. więc jak tylko się o tym dowiedziałem, to od razu postanowiłem być troszkę niegrzecznym, no bo w końcu taka koszulka zobowiązuje.
no ale potem przyszli kolejni goście, żeby mnie zobaczyć. ciocia magda, ciocia agata i wujek paweł. było naprawdę ekstra. obie ciocie udawały świnki i tak śmiesznie chrumkały, mama próbowała, ale tak nie umie. obiecały, że będą przychodziły do mnie pochrumkać, jak będę chciał. siedziałem sobie u wszystkich na rękach. wujek paweł to ma wielkie ręce. wujek ma też fajne auto bez dachu, ale nie zepsute, tylko tak specjalnie bez dachu. dostałem od niego takiego małego łosia, co kupił w salonie saaba, skąd ma to auto. obiecał że mnie przewiezie niedługo, tylko mama będzie musiała założyć mi czapkę pilotkę. póki co mama kupiła mi czapkę z daszkiem, ale jest na mnie za duża i średnio mi pasowało, żebym miał w niej paradować, tyle że mama się upierała, żeby mi w niej zrobić zdjęcie, więc jakoś się zgodziłem.
a wieczorem pojechaliśmy na kebaba. tylko nie mówcie babci, bo by się zdenerwowała. ale to nie taki zwykły kebab, bo obok jest ogródek, w którym jest mnóstwo dzieci, też będę tam przychodził, na razie obserwowałem z daleka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz