środa, 30 września 2009

byłem na filmie almodovara

dziś byłem w kinie. pierwszy raz poszliśmy z mamą, z ciocią marysią i z żabkiem do kina. i to nie na jakąś tam komedię romantyczną (kiedyś mama chciała mnie zabrać na takową i płakałem, że nie chcę i nie poszliśmy), tylko na najnowszy film pana almodovara. podczas filmu byłem bardzo grzeczny, ale nie spałem, raz mnie nawet mama przewinęła na sali kinowej, takie to pomysły mają w tych kinach. nazywa się to multibaby i pomimo tego, że miałem swoje siedzenie i bilet, to mój bilet nic nie kosztował.

potem pojechaliśmy do dentysty, brzmi groźnie, ale mama powiedziała, że tym razem to nie o mnie chodzi. i tu niespodzianka, bo jak mama była na wizycie u groźnego dentysty, bo wypadła jej plomba w zębie mądrości (co to za ząb, że dodaje mądrości), to tata ze mną spacerował i byliśmy na wystawie zdjęć kolonii staszica w parku nieopodal.

wieczorem spotkaliśmy się z ciocią basią i ciocią anią w parku morskie oko. byliśmy w szeptach, a ja występowałem w moim misiowym wdzianku. sami zobaczcie jak wyglądałem. kto nas nie mijał to się uśmiechał na mój widok, dobrze, że babcia tania zapobiegliwie włożyłą do wózka czerwoną wstążeczkę.

zapomniałem wam się pochwalić, że już od ponad tygodnia umiem przewracać się z pleców na brzuch i z powrotem. rany co to za frajda, uwielbiam to robić. robię to w łóżeczku, tak że często się zaklinuję i wzywam pomocy, albo na podłodze, raz nawet przyłożyłem głową w podłogę, bo rodzice nie zdążyli mnie złapać, ale płakałem bardzo krótko, za to głośno. a no i największą chęć na przewracanie się na brzuch mam po jedzeniu. mama mi nie chce pozwalać, bo zaraz całe jedzenie ląduje na kocyku, albo na ubranku.


oglądam film, do kina zabrałem mojego pana muszkę

na wystawie z tatą

cioci basi prawie bym nie poznał, bo zmieniła kolor włosów

mama znalazła w parku misia…

… nikomu nie chciała go oddać…

… i mocno przytulała

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz