środa, 16 września 2009

takie sobie zwykłe dni

tak sobie myślę, że tyle mam przygód, że czasami przydają się właśnie takie sobie zwykłe dni. co prawda mama zawsze znajdzie coś ciekawego do fotografowania, ze mną w roli głównej oczywiście, ale czasami fajnie jest po prostu nicporobić.

we wtorek była u nas ciocia fania, mama michaszki, ostatnio się z mamą ciągle spotykają i omawiają jakieś tajemnicze sprawy. jak wyjdzie szydło z worka to dopiero będzie heca.

dziś na lunch zaprosiła nas pani wardzińska. nie ma żartów, jak się okazało, że mama cioci ryckowej chce mnie zobaczyć, to od razu powiedziałem mamie, że będę gotowy na spotkanie i postaram się być w miarę grzeczny. poszliśmy do restauracji arsenał i o umówionej porze stawiła się ciocia asia, czyli właśnie mama cioci ani. było bardzo sympatycznie i się jej spodobałem. ciocia opowiadała mamie o tym, jak była w rpa w afryce i mama się dużo o to wypytywała, ciekawe czemu, ha może kiedyś tam zawitamy. z tego wszystkiego mama nie zrobiła nam z nią zdjęcia.

potem poszliśmy z mamą do ogrodu krasińskich, bo to nieopodal i tam się mama opalała, a ja spałem. mama kupiła taką książkę spacerownik warszawski i czyta, gdzie by tu można jeszcze po tej warszawie pospacerować.

potem pojechaliśmy po tatę i razem z nim wybraliśmy się na lody i do łazienek koło chopina. niestety tata teraz późno kończy pracę i jak wraca to już zazwyczaj jest za ciemno, żeby gdzieś chodzić, a już na pewno za ciemno, żeby robić zdjęcia, bo rodzice starają się nie robić mi zdjęć z lampą błyskową. mój kumpel antek, który już umie mówić, powiedział wujkowi mikołajowi, swojemu tacie, że nie lubi jego pracy. ja jakbym mógł mówić, to też bym mojemu tacie tak powiedział.

jak jest ciocia fania to prędzej czy później ląduję u niej na rączkach

z mamą w ogrodzie krasińskich

lody u grycana mniam

oczywiście ja mogłem obejść się smakiem, ewentualnie pobawić pszczółką

przy pomniku chopina wieczorową porą

i zdjęcie z żółtymi kwiatkami, które bardzo mnie zaintrygowały

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz