czwartek, 20 sierpnia 2009

śmichy chichy

dziś od rana było wesoło. tym razem ja zrobiłem niespodziankę rodzicom. okazało się, że mam gilgotki na brzuchu i tata to odkrył przebierając pieluchę. zacząłem się głośno śmiać i nie mogłem przestać, i tata też nie mógł. przybiegła mama i też się śmiała i tak się wszyscy śmialiśmy do rozpuku. a jak się domyślacie, mój pierwszy głośny śmiech zakończył się jeszcze głośniejszą czkawką. te czkawki mam co i rusz, ale ta była wyjątkowa.

wieczorem przyszła ciocia asia, mama na nią mówi ciocia żyndż. to od jej trudnego nazwiska, którego nie umiem tu przytoczyć. no więc ciocia asia pracuje z mamą, a oprócz tego jest mistrzynią tenisową. jest niewysoką blondynką, a męscy przeciwnicy nie wiedzą w co się pakują umawiając się z nią na granie. po kolei odchodzą z kwitkiem kręcąc z niedowierzaniem głowami, bo ciocia asia wszystkich pokonuje.
ciocia powiedziała, że jak dorosnę, to będę się lansował na kortach bo ona mnie nauczy jak być mistrzem tenisowym.

ciocia asia mistrz tenisowy

a tak sobie zasnąłem i mama od razu cyknęła mi zdjęcie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz