sobota, 15 sierpnia 2009

hej, przygodo!

wiem, że jak rodzice byli mali to popularna była historia o wojtku, co został strażakiem, ale ja na razie postanowiłem zostać żeglarzem. a ponieważ przy okazji festiwalu wiatrak do świnoujścia ściągnęły jachty z różnych krajów europejskich od razu zaciągnąłem się z dziadkiem rysiem i rodzicami na rejs holenderskim szkunerem hendrika bartelds. nie muszę się pewnie chwalić, ale byłem najmłodszym uczestnikiem rejsu.

wypłynęliśmy z portu na silniku, a kapitan zapoznał wszystkich z zasadami bezpieczeństwa. ja z mamą nie słuchaliśmy, bo schowaliśmy się w mesie. tata opowiadał potem, że kapitan był śmieszny i mówił, że jak się już skoczy do wody w kamizelce ratunkowej to najlepiej znaleźć sobie jakieś towarzystwo i rozejrzeć się za dryfującymi puszkami z piwem, bo wtedy szybciej mija oczekiwanie na ekipę ratunkową.

po tych formalnościach, mogliśmy już śmiało postawić żagle. dziadek pomagał postawić grota, a tata foka i już przecinaliśmy fale wzdłuż wybrzeża. potem zrobiliśmy zwrot przez sztag, a tym razem to mama dzielnie ciągnęła sznurki i ruszyliśmy w drogę powrotną. schowaliśmy się wszyscy do mesy, gdzie spotkaliśmy stare wilki morskie. oczywiście w ogóle się tych wilków nie bałem, bo okazali się bardzo mili i śpiewali donośnymi głosami szanty. niedługo zawinęliśmy do portu. muszę przyznać, że bardzo mi się spodobało to żeglowanie, ale następnym razem liczę na większe przechyły!

po krótkim odpoczynku pojechaliśmy autobusem na działeczkę. babcia uwijała się jak zwykle, a ja najpierw trochę sobie poleżałem, a potem pomagałem tacie podlewać roślinki. na koniec jeszcze się przespacerowaliśmy nad zalew szczeciński, więc znowu miałem okazję zdrzemnąć się w chuście u mamy.

po kolacji poszliśmy jeszcze na chwilę na promenadę, ale ja już miałem dość wrażeń na jeden dzień i namawiałem wszystkich na powrót do domu. tak głośno namawiałem, że za 10 minut byliśmy z powrotem ;-)

a na koniec dnia czekała mnie jeszcze jedna super atrakcja - kąpiel z mamą w prawdziwej wannie dla dorosłych. mogłem sobie pomachać nóżkami w wodzie, prawie jakbym pływał. ale fajnie!

hej, żeglujże, żeglarzu!

cała naprzód ku nowej przygodzie!

ziemia! ziemia na horyzoncie!

ahoj dla żeglarzy z minerwy

zwiedzamy mesę

aha, więc tu są cieśniny duńskie

następnym razem ja steruję

podlewamy dokładnie

szuwary, zalew szczeciński i my

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz