niedziela, 9 sierpnia 2009

co się robi w weekend nad morzem

cały weekend mieliśmy szczelnie upchany atrakcjami. dziadki świnoujskie nie pozwalają się nudzić. oczywiście byliśmy u nich na działeczce, gdzie uczestniczyłem na przykład w koszeniu trawki, hoho głównie jako słuchacz – spacz. spałem sobie w wózeczku pod moskitierą i słuchałem szumu kosiareczki, po prostu fantastyczna sprawa.

wieczorem w sobotę, w gościach byli u nas znajomi dziadków ciocia romka i wujek wacek. niestety mama nie zrobiła mi z nimi zdjęć, obiecała to naprawić w przyszłości. mają oni 3 wnuków i opowiadali dużo śmiesznych historii.

a w niedzielę byliśmy na plaży! co prawda nie za długo, tylko na trochę, mama wysmarowała mnie smarowidłami i siedziałem z babcią pod parasolem, ale potem mama zabrała mnie do wody, było wspaniale bo mogłem w morzu zamoczyć stópki i wszyscy obiecali, że za rok będę mógł w tym morzu troszkę pobaraszkować.

wieczorem poszliśmy z babcią mnie zważyć u cioci jadzi, która ma wagę. ważę już 5400 gr! a dziś skończyłem równe 8 tygodni, więc wcale nie tak mało. potem zaszliśmy jeszcze do łabędzi, ale babcia zapomniała wziąć ze sobą chleba i były trochę smutne.

kosiareczka, uwielbiam jej dźwięk, no i zapach skoszonej trawki też

ładowanie piąstki to umiejętność którą nabyłem jeszcze w warszawie, ale obecnie jest na topie bardziej niż zwykle

ach te dziadki świnoujskie… świata poza mną nie widzą

zamoczyłem stópki w bałtyku, hurra

wojenny port, haha

odwiedziny u łabądków

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz