wtorek, 18 sierpnia 2009

kolej na park żeromskiego

po południu odebraliśmy tatę z pracy i pojechaliśmy w nieznane. znaczy się, tata wiedział, gdzie jedzie, ale dla mnie i dla mamy to była niespodzianka.

tata zabrał nas do parku żeromskiego na żoliborzu, w którym żadne z nas wcześniej nie było. przy okazji, obejrzeliśmy tam wystawę na temat zmian w miastach europy środkowej w ostatnich 20 latach. potem rodzice zjedli lody od bliklego i przespacerowaliśmy się po parku. park okazał się bardzo ciekawy, ze skarpą i fortem. a na dole był duży plac zabaw, na którym aż roiło się od dzieci. nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł wskoczyć na te wszystkie karuzele, ścianki wspinaczkowe, huśtawki i inne atrakcje!

z parku przeszliśmy do placu inwalidów i dalej uliczkami starego żoliborza, aż doszliśmy nad cytadelę i rodzice się lekko pogubili. ponieważ robiło się już późno, postanowiliśmy przyjechać do cytadeli innym razem, a tymczasem powoli wróciliśmy do samochodu, a potem do domku. lubię takie spacery niespodzianki! no a potem długo i grzecznie śpię.

nowe pompki z utrudnieniem wymyślił pan neurolog

moja pierwsza wystawa

dzban w którym nigdy nie kończy się woda

bardzo fajny park

uliczki żoliborskie

ale śmieszna ta cytadela

po takich atrakcjach byłem gotowy do spanka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz