oczywiście jak co sobotę, bladym świtem zerwaliśmy się na basen. babcia tym razem wyruszyła z nami i dumna była oglądać, co też jej wnuczek w basenie wyczynia. ja tym razem szalałem z tatą, w końcu udało się zgrać i zarówno tata, jak i ja byliśmy zdrowi. ale było wesoło. pływaliśmy w specjalnym tunelu i zbieraliśmy literki i dopasowywaliśmy je do specjalnych foremek. po basenie wszyscy padliśmy… a tu jeszcze tyle atrakcji zaplanowanych. jedną z nich była wymiana wózka. wyrosłem już niestety z mojego wózka gondolki i zamieniamy go na spacerówkę. mówię niestety, bo w spacerówce trochę jednak zimniej. ale będę więcej widział.
w sobotę babcia zaprosiła nas na sushi, mnie też, ale nie jadłem, ale za to miałem inne atrakcje sami zobaczcie na zdjęciach.
no i w sobotę mieli rodzice gdzieś wyjść sami beze mnie, ale mamę rozbolała głowa i zostali w domu.
no a w niedzielę babcia zrobiła pyszny obiadek rodzicom, a potem pozaszywała moje ubranka co się podziurawiły nie wiem jak, no i upiekła nam najprawdziwszy w świecie chleb. a potem poszliśmy na spacer na starówkę i byliśmy na pysznych ciastkach słodko-słonych, w sensie tak się nazywała knajpka gdzie je jedliśmy, ja tylko pomagałem i dostałem liza mascarpone od babci.

na baseniku z tatą




po basenie odpoczywamy z babcią tanią

gondolka za mała jak nic

o a to co?

a to spaceróweczka, no może być

moje miejsce w akashia sushi

rozrabiam przy stoliku

babcia uczy pić z kubka wynalazku

jem pierwsze w życiu ciasteczko


spacerowo starówkowo



o a to jest dopiero ciacho!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz