w akabie mieliśmy fajny hotel zaraz przy plaży, było jednak bardzo wiatrowo, i jak poszliśmy się kąpać, to się okazało, że tata wszedł do pasa, a mama się z taty śmiała, ale jak sama miała wejść to zamoczyła tylko nogi. potem jeszcze z tatą moczyliśmy moje rączki, bo ja bardzo lubię takie zabawy, ale ups zamoczyły się też stópki, które co gorsza były w rajstopkach. no, ale tata ani pisnął mamie, że to zrobiliśmy, ja też trzymałem buzię na kłódkę. no, a mama jak to mama, i tak się jakoś dowiedziała i nie była zbyt zadowolona, bo nie mieliśmy dla mnie rajstopek na przebranie.
potem pojechaliśmy pokręcić się po mieście i na obiad. rodzice jedli tutejszą specjalność ryż z rybą, a ja dostałem pitę, tak mi się ten chleb arabski spodobał, jak nie wiem co, i teraz ciągle go dostaję, chociaż trzeba mnie pilnować, bo potrafię sobie wepchać cały wielki kawał do buzi.
chodziliśmy też po plaży, gdzie było dużo tubylców, i siedzieli nad wodą całymi rodzinami i palili takie wielkie butle co się nazywają szisze, i pili herbatę, i było całkiem miło.
a wieczorem mama zadzwoniła do babci, i się okazało, że jej nie ma w domu, i mama wykryła, że babcia tania jest w szpitalu i jutro ma operację. jest okropna, że nic nam nie powiedziała.

To widze ze z nurkowania niestety nici?
OdpowiedzUsuńtak, za zimno i za mało czasu niestety. nawet na snorkelling za mocno wiało i się do wody nie chciało wchodzić :)
OdpowiedzUsuń