piątek, 15 stycznia 2010
babciowy piątek
jak przyjeżdża babcia tania, to u nas w domu jest jak na gwiazdkę. babcia zawsze przywozi całą walizkę różnych prezentów, a to przetwory do jedzenia, a to przywiozła tym razem proszek, który kupiła w niemczech i wszyscy twierdzą, że lepiej pierze, a to przywiozła troczki, żeby przyszyć do mojej ochronki na łóżeczko, i emblematy, żeby naszywać, jakbym porobił dziury w ubraniu. a i przywiozła grzałkę na wyjazd, do podgrzewania moich potraw i małą tarkę plastikową, żeby tarkować dla mnie owoce na wyjeździe, no i taki mały rondelek, też dla mnie, i chleb, co upiekła dla rodziców. babcia ma całą walizkę skarbów, i przywozi zawsze z kilo mięsa wędlinowego (czy coś w tym stylu), żeby rodzice mieli mięso wiejskie, chociaż przecież świnoujście to nie wieś. do tego przywozi prezenty dla mnie od siebie i dziadka rysia, bo dziadek ryś pracuje w soboty i nie może mnie odwiedzić na weekend. w każdym razie, kiedyś podobno pierwsze co, to rozpakowywała te podarunki. a teraz, zdejmuje buty, leci umyć ręce i leci do mnie. babcia jest naprawdę zwariowana na moim punkcie. babcia maja też tak ma. chyba wszystkie babcie tak mają.
z babcią tanią fajnie jest
babcia pokazuje, że też się umie turlać
kto jest szczęśliwszy? ja czy babcia? to mamy ukochane zdjęcie
babcia uczy mnie pić
te słoiczki zabieramy w podróż, i tak będzie trzeba dokupić, ale to żelazny zapas
i jeść ciasteczko, mniam mniam
mama mówi, że cena tych ciasteczek to rozbój w biały dzień
jednak jest smaczne
tylko jakieś okruchy się pałętają
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz