środa, 27 stycznia 2010

dłuuuga droga i ruiny w nagrodę

rano mama nas spakowała i znów ruszyliśmy w drogę. tata powiedział, że to będzie najdłuższy odcinek podczas całej podróży i mam nadzieję, że szybko go pokonamy. rodzice wybrali trasę wzdłuż jakiegoś śmiesznego morza, co nie jest żywe tylko martwe. hm, nic z tego nie rozumiem, ale pewnie niedługo wszystko się wyjaśni. odkąd dotarliśmy nad morze mieliśmy piękny widok i jechało się całkiem przyjemnie.

z pewnymi trudnościami przejechaliśmy przez stolicę jordanii i po południu dotarliśmy do miejscowości jerash. od razu zawitaliśmy do ruin starożytnego miasta, gdzie oglądaliśmy hipodrom, amfiteatr, pozostałości świątyni i inne ciekawe miejsca. bardzo mi się tam podobało, tym bardziej, że siedziałem sobie wygodnie w chuście, słoneczko przyjemnie grzało, a mama robiła nam ciągle zdjęcia.

po zwiedzaniu kupiliśmy kilka malunków. pan sprzedawca powiedział, że ponieważ jestem taki fajny to da rodzicom lepszą cenę. zadowoleni mama i tata zjedli jeszcze dobry obiadek, a potem szukaliśmy noclegu, bo tym razem nie mieliśmy rezerwacji. trochę to trwało, ale w końcu trafiliśmy. w pokoju było zimno, ale dostaliśmy dodatkowy piecyk i daliśmy radę.


z mamą nad morzem martwym, w tle izrael

takie to zwiedzaliśmy ruinki

z tatą na głównym placu miasta

o, co to za miły pan mi się tak przygląda?

na scenie udajemy jakiegoś duńskiego księcia

tego może nie widać, ale właśnie wsłuchujemy się w koncert tych panów, co śpiewają na wieżach

ulica kolumnowa

przewijanko samochodowe

na urlopie mam nareszcie trochę czasu, żeby poczytać prasę

ale fajnie na wszystko spojrzeć z góry

2 komentarze:

  1. Niezłe te ruiny i całkiem wysokie...Dużo rekonstruowali?

    OdpowiedzUsuń
  2. trochę rekonstrukcji napewno było, kolumny musieli postawić, bo toć to wszystko pod ziemią było.

    OdpowiedzUsuń