piątek, 30 października 2009

złote świnkowo

mama już nie pamięta kto to był, co nazwał jej rodzinne ukochane miasto świnkowem. długo się sprzeciwiała, żeby miała je sama tak nazywać. walczyła dzielnie, żeby inni nie mówili świnkowo, poprawiała, obrażała się, dąsała… aż w końcu dała za wygraną. sama zaczęła tak mówić i stwierdziła, że to brzmi bardzo pieszczotliwie. no i ja chyba w takim razie też tak będę mówił.

dziś spacerek po parku – cmentarzu niemieckim. właściwie z cmentarza nic nie zostało, tylko to co pod ziemią. jeszcze jak mama chodziła do przedszkola, czyli zamierzchłe czasy, po parku, w jego zakamarkach i krzakach walały się płyty z niemieckimi napisami, ale zostały przeniesione na nowy cmentarz. park piękny, a dzisiaj cały złoty. sami zobaczcie.


szaleję sobie z łukiem, który uwielbiam ściągać na siebie i się z nim szamotać

po szaleństwach czas na drzemkę

złote świnkowo

ale tu grabienia będzie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz