mówiłem wam już, że umiem zadzierać nogę i ssać kciuki od moich małych stópek. jestem całkiem wygimnastykowany jak na mój wiek i to przyznają wszyscy. mama więc, w nagrodę, w środę zabrała mnie do kina na film dla prawdziwych facetów, fighting. nazwa po angielsku, ale z tego co się zdążyłem zorientować chodziło o walki uliczne. na widowni same kobity, no przynajmniej te dorosłe, co to przyszły oglądać film… powiem wam, że mama zdradziła mi sekret, czemu na film przyszło tyle pań: ten sekret to aktor channing tatum, który jest podobno przystojniakiem. no nie, nie takim jak ja, oczywiście.
we czwartek poszliśmy odwiedzić ciocię chomika. było bardzo sympatycznie, szczególnie, że dostałem koc do zabawy na podłodze… i tak się bawiłem, że aż usnąłem. a potem mama zabrała mnie do lolka, który jest nieopodal mieszkania cioci chomikowej, na herbatkę. a potem ja zabrałem mamę na spacer po parku pola mokotowskie… i znaleźliśmy tam parę spadniętych liści i … tatę we własnej osobie. było bardzo miło.
no a wieczorem przyszedł wujaszek bartollini nasz sąsiad, kolega mamy z pracy. i w związku, że jest właścicielem sadów, przyniósł nam całą torbę jabłek! rodzice byli zachwyceni. ja też, chociaż jak zwykle obejdę się smakiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz