w związku z tym, że nie będzie nas w warszawie w środę, w poniedziałek poszliśmy do kina, bo seanse są w poniedziałki i w środy. wszystko się poprzestawiało i przez to nie poszliśmy do klubu mam. ale chyba nam wybaczą. w kinie byliśmy na fajnym filmie granice miłości. oczywiście nic z tego nie rozumiałem i dlatego trochę spałem, trochę siedziałem na rączkach to u mamy to u babci. wieczorem za to mama z babcią poszły na niespodziewankę, na koncert kasi groniec, takiej aktorki co śpiewa piosenki, bądź też piosenkarki co aktorzy do teatru krystyny jandy. mama i babcia lubią tam chodzić, bo lubią tą całą krystynę. a w tym czasie tata mnie wykąpał i dał jeść z butelki maminego mleczka i grzecznie poszedłem spać.
zapomniałbym dodać, że w poniedziałek byliśmy w przychodni mnie zważyć, no i ważę 6 540 g! taki ze mnie okaz.
no a dziś pojechaliśmy do świnoujścia. droga była długa, bo pociąg się spóźniał. na kolei wiedzą, jak sprawić, że ludzie pomimo tego, że pociąg się spóźnia nie są niezadowoleni, a nawet szczęśliwi. najpierw powiedzieli, że spóźnienie wynosi 100 minut, a potem jak zmienili do opóźnienia 40 minut, to wszyscy byli przeszczęśliwi. do tego jak pociąg już przyjechał, to się okazało, że nie ma naszego wagonu i mamy sobie szukać miejsca, gdzie wolne. oczywiście mama zaczęła się denerwować, ale jakoś mieliśmy szczęście, że znaleźliśmy miejsce. ja zaraz sobie zająłem przy oknie. byłem bardzo grzeczny i nawet przez dwie godziny spałem. a w szczecinie czekał na nas dziadziuś. i sam nie wiem, kto się bardziej ucieszył na to spotkanie, ja czy dziadek rysiek. dziadek zawiózł nas do świnoujścia samochodem, a potem sam musiał wrócić do szczecina do pracy. biedny dziadziuś.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz