piątek, 23 października 2009
sam z dziadkami
dziś od rana mama się dziwnie krzątała. zupę rano gotowała, czego nigdy nie robi. generalnie coś miało się stać, ale oczywiście jak zwykle dowiedziałem się ostatni. przyjechały dziadki zwolińskie. właściwie, to najpierw przyjechała babcia maja. mama dawała jej tysiąc instrukcji, a babcia się tylko uśmiechała, no a na koniec, mama wyszła z domu. podobno poszła załatwiać różne ważne sprawy. tajemniczo bardzo, ale zniknęła. zaraz potem przybył dziadek marek, no i zabawa rozkręciła się na całego. klaskanie, prztykanie palcami, skakanie dziadkowi po brzuchu. ani się nie obejrzałem, a wróciła mama, dziadki zjadły zupę, którą rano gotowała mama i musieli już jechać do mrozów, do swojego domu i do swojego psa muńka, który nie wiedzieć czemu nazywa się tak jak wokalista zespołu ti-law.
z babcią mają igraszki na matce – pierwszy plan jabłka od wujka bartolliniego
skakanko u dziadka na brzuchu
babciu nie jedź
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

ps. tata powiedział, że munio jest od niunio gomesa - pilkarza portugalii. hm, ten tata i ta pilka.
OdpowiedzUsuń