no i nadszedł koniec wakacji. pora wracać do domu. ale jeszcze cały dzień przed nami. najpierw poszliśmy jeszcze raz promenadą na długi spacer. słoneczko grzało, morze szumiało bardzo przyjemnie, więc sobie drzemałem, a rodzice zajadali lody i tak sobie fajnie szliśmy, a mama robiła po drodze ostatnie zakupy. w drodze powrotnej rodzice zabrali mnie jeszcze raz nad ocean, ale tym razem ja też zamoczyłem nóżkę w wodzie. brrr, za zimna jak dla mnie. no ale atlantyk już mam zaliczony! a na pożegnanie z plażą zrobiliśmy sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie naszych stópek odciśniętych w piasku.
w hotelu zafundowałem sobie kolejną drzemkę. tym razem, rodzice też skorzystali z okazji i przymknęli oko. potem jeszcze skoczyliśmy polansować się ostatni raz na baseniku.
późnym wieczorem przyjechał po nas autobus i pojechaliśmy na lotnisko. tata z lekkim niepokojem wypatrywał marcela, ale na szczęście się nie pojawił. po dwóch godzinach lecieliśmy już do warszawy. tym razem przespałem całą drogę u mamy na kolankach.
warszawa przywitała nas bardzo chłodno, więc szybko pobiegliśmy do taksówki, która przywiozła nas do domku.
ech, jak ja lubię te wakacje!

odpoczynek w cieniu – będzie mi brakować tych widoków

morza szum…

mamo, mogę skoczyć w te fale?

tato, nie chcę cię martwić, rekin za tobą!

a który ślad jest mój?

mi też należy się czasem odpoczynek

o, taka fajna nóżka, tańce hulańce na leżaku

blues brothers

czekamy na autobus
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz