poniedziałek, 5 października 2009

ktoś wie co to loro po teneryfiańsku?

dziś mieliśmy wyjechać hotelu nieco wcześniej niż zwykle, ale jakoś nie wyszło. rodzice obiecali, że już nie będzie więcej serpentyn i będziemy jeździć tylko po autostradzie. no to w drogę. pojechaliśmy do puerto de la cruz, na północy wyspy. tam chwilę pobłądziliśmy, ale w końcu dotarliśmy do celu naszej wycieczki – loro parku.

loro to po teneryfiańsku papuga, a w parku mieszka ich bardzo dużo. nie one są jednak największą tutejszą atrakcją, ale o tym zaraz. przed wejściem na chwilę nas zamurowało, bo spotkaliśmy… tak, tak, marcela (małego wrzaskuna z samolotu) we własnej osobie. na szczęście rodzice szybko zgubili to towarzystwo i było spokojnie.

pierwszy punkt na naszej trasie parkowej to pokaz orek. co za przedstawienie. wszyscy otwierali szeroko usta ze zdziwienia, że tak można wyszkolić takie zwierzątka. skakały, wypływały na brzeg basenu, nurkowały z treserami. niesamowite. dobrze, że nie siedzieliśmy niżej, bo orki czasem specjalnie chlapały wodą na ludzi w niższych rzędach, ku radości pozostałych.

po orkach przeszliśmy szybko do delfinków. tu też bardzo efektowny pokaz. skoki przez kółka, przez linę, pływanie na tylnej płetwie i inne. nawet jeden chłopiec z widowni pływał z nimi po basenie w łódeczce. też bym tak chciał! ostatni pokaz to lwy morskie. te to dopiero były śmieszne. siadały sobie na balu i klaskały płetwami, jak udało im się zrobić jakąś sztuczkę albo udawały, że nie chcą reanimować omdlałego kumpla.

między pokazami odwiedzaliśmy różne fajne zwierzątka, na przykład tygryski, małpki, pingwinki na sztucznym lodowcu, oczywiście papużki i inne. bardzo mi się tam podobało. dobrze, że rodzice narobili dużo fajnych zdjęć. jak będę starszy i przylecimy na terefere, to koniecznie muszę to wszystko zobaczyć jeszcze raz.

tata parkuje mój wóz na parkingu dla wózków, gondolka jak zwykle wzbudzała sensację

czekam na orca show

orki podskakują

dalej chłopaki, jeszcze trochę poskaczcie

przewijanko w cieniu

delfinek delfinek, znalazłem go na plaży

o pięć delfinków

zmęczony wrażeniami uciąłem sobie drzemkę…

… podczas której obserwował mnie ten pan

a to już lwy morskie

ileż można pozować

a to co?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz