poniedziałek, 30 listopada 2009

jak spotkałem studentkę

dojechaliśmy wczoraj tak szybko, że się oczywiście nie zorientowałem. jechaliśmy przez wioskę smerfów, czyli miasto, gdzie kiedyś mieszkał tata z babcią i dziadkiem zwolińskimi, nazywamy je tak śmiesznie, bo leży w lesie, jak wioska smerfów.

już od rana mieliśmy z mamą pełen dzień planów, dlatego wstaliśmy razem z tatą i poszliśmy z nim na śniadanie. zaraz po mojej drzemce pojechaliśmy na ulicę warszauera. to w takiej dzielnicy krakowa o nazwie kazimierz, chodziliśmy sobie z mamą po zaułkach, odwiedziliśmy alchemię i kilka fajnych ulic. oczywiście nie zabrakło zapieksa u endziora. tyle, że mama jadła, a ja spałem… cóż mi pozostało. tak to by mi ślinka leciała.

potem pojechaliśmy na starówkę, gdzie spotkaliśmy studentkę, prawdziwą studentkę jagiellonki. okazało się, że to ciocia gosia. która czekała na nas pod pomnikiem mickiewicza. ciocia gosia to córka cioci celiny i wujka fredka i siostra wujka tomka… tak wiem sam się w tym gubię. było śmiesznie. mama chyba trochę za dużo gadała, ale tak to jest jak się kogoś tak rzadko widuje. z ciocią spacerowaliśmy po starówce, a potem poszliśmy na pyszną szarlotkę do knajpki turnaua na brackiej, jak prawdziwi studenci. ja oczywiście dostałem swoją porcję w mleczku.

myślałem, że to koniec atrakcji, a tu przyjechał tata i pojechaliśmy z mamą i z nim do rodziny taty: wujka łukasza, cioci oli i ich córki, a mojej kuzynki anisi. anisia ma 2 latka prawie, a ja jej nigdy nie poznałem. sam tata jej jeszcze nie widział. była tam też ciocia zosia. i wszyscy jedli kolację i rozmawiali i się śmiali. a ja się turlałem, bo mi potrzebny do szczęścia jest tylko‘mój kawałek podłogi’.


o dziś coś fajnego ma być w alchemii… może pójdziemy?

jestem bąbel, a tu mieszka jakiś bąbelstein

ja na ulicy szerokiej

ja na wąskiej ulicy, a raczej chodniku

pod mickiewiczem… a sukiennice jak zwykle w remoncie

szopka. chciałem wskoczyć do żłóbka, ale już był zajęty… i mały jakiś taki

to napotkana studentka

zabraliśmy ją na ciasto do grzegorza turnaua

z rodziną tatową i moją kuzyneczką anisią

turli turli

na rączkach u cioci zosi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz