dziś rodzice przygotowali dla mnie nową atrakcję – drugie śniadanie z marchewki. mama nagotowała marcheweczek z rynku, zmiksowała dodała kaszki manny i pyszne jedzenie gotowe. znaczy się rodzice mówią, że pyszne, ale coś mi się wydaje, że sami nie są tacy przekonani. w każdym razie baaaardzo się zdziwiłem, jak mama podsunęła mi pod nos pierwszą łyżeczkę z jakąś pomarańczową papką. niechętnie, ale trochę jednak zjadłem, a tata kręcił obok filmik i dopingował mnie razem z mamą do jedzenia.
po śniadanku odwiedziliśmy karinkę i jej rodziców i razem pojechaliśmy na spacer po kampinosie. mama dowiedziała się, że do miejsca spaceru jest aż 30km w jedną stronę dopiero, jak przejechaliśmy już ponad połowę trasy i nie było odwrotu. ale tata się pocieszał, że ustalał trasę razem z wujkiem igorem i nie był jedynym sprawcą zamieszania.
w kampinosie było przyjemnie, ale tylko na początku. zaraz się okazało, że im dalej w las tym więcej muszek. właściwie to ciężko powiedzieć czy to były muszki czy jakaś krzyżówka muszek i komarów. no i musieliśmy wracać szybciej niż planowaliśmy. ja żałowałem tylko, że nie spotkaliśmy ani jednego żubrzyka. trudy podróży rodzice wynagrodzili sobie pyszną pizzą na bemowie. a ja poznałem się z bardzo miłym panem od pizzy i nawet mamy razem zdjęcie.
nie myślcie sobie, że to był koniec wrażeń na ten dzień. o, nie. prosto z pizzy pojechaliśmy w góry ożarowskie, żeby poznać moją najnowszą koleżankę – małą helę, siostrę antona. hela dopiero co wróciła ze swoją mamą ze szpitala i na razie nie była zbyt rozmowna. cały czas leżała cichutko u cioci na kolankach i odpoczywała. a mój tata chodził jak nakręcony i tylko powtarzał, jaka ona malutka. a, co ten tata, zapomniał, jaki ja byłem jeszcze parę miesięcy temu?
antoś był bardziej skory do figli. wymyślił nawet nową zabawę w zabieranie mi mojego lewka i pszczółki. wujek mikołaj namówił go zaraz, żeby mi podrzucił w zamian swoje klocki i tez było fajnie.
ale wszystko, co dobre szybko się kończy i niedługo ruszyliśmy do domku odpocząć po trudach długiego dnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz