jak już się najedliśmy (ja też oczywiście zjadłem swoją porcję mleczka) przyszła pora na inne atrakcje. ale najpierw rodzice skorzystali z tego, że znów zasnąłem w samochodzie i zabrali mnie na spacerek po parku saskim. po spacerku przyszła pora na pierwszą wizytę w galerii zachęta.
już od wejścia rodzice byli mi wdzięczni, że wybrałem się z nimi. dzięki mnie mogli nam kupić wspólny bilet rodzinny i zaoszczędzić parę złotych. wskoczyłem grzecznie w chustę do tatki i zaczęliśmy zwiedzanie. najpierw były różne zdjęcia i sala, w której puszczano jakiś mecz. a na piętrze oglądaliśmy kolorowe obrazki zachętowe. nie wszystkie były dla mnie zrozumiałe, ale pewnie za jakiś czas będą. podobała mi się ta wizyta w galerii. mam nadzieję, że jeszcze mnie rodzice kiedyś na taką zabiorą.
wieczorem, jak już zasnąłem śniło mi się, że mama pojechała gdzieś i wróciła niedługo z dziadkiem ryśkiem. ciekawe. zobaczymy rano czy to na pewno był sen.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz