piątek, 27 listopada 2009

jak dostałem fotelik

jak to często bywa w środy, poszliśmy z mamą do kina. mama ze mną ciągle chodzi do kina i jej się powoli te wszystkie filmy pomylą, mówię wam. dzisiaj oglądaliśmy rewers. film się mamie bardzo podobał, ale był smutny. mama mówi, że polskie filmy są smutne zazwyczaj.

po kinie pojechaliśmy na małe zakupy, a potem hoho, przyjechał mój dziadek ryś. dziadek ma jutro ważne sprawy do załatwiania i dlatego przyjechał aż ze szczecina. mama i tata się cieszą, że on teraz często przyjeżdża. ale sam dziadek ciągle mówi, że będzie spał w hotelu, i wtedy mama się musi obrazić, i wtedy dopiero dziadek się zgadza spać u nas. bo nie chce przeszkadzać, dlatego chce do tego hotelu. a ja wolę, żeby jednak u nas, bo wtedy można się z nim bawić.

dostałem też niedawno mój fotelik do jedzenia. naprawdę śmiesznie jest z tym fotelikiem, na razie nie do końca wiem, o co w nim chodzi i się wiercę, chcę jeść pasy którymi jestem przypięty, i robić inne fajne rzeczy, a najbardziej interesuje mnie co jest na dole fotelika, więc chcę się wychylać i schylać.

cały czwartkowy ranek spędziliśmy z dziadkiem, a potem musiał iść biedny na te spotkania. dlatego my na pocieszenie, że nas zostawił pojechaliśmy do taty, który zabrał nas na pyszny obiadek. rodzice się zajadali surowymi rybami, a ja zajrzałem parę razy naszej pani kelnerce w oczy. i chyba się we mnie zakochała, bo mówiła, że jestem super i że mam piękne oczy. ona też miała ładne.

no a piątek był trochę przegrany, bo się okazało, że mama ma katar i cały dzień siedzieliśmy w domu, tylko tata zabrał mnie wieczorem na spacer, żebym się przewietrzył. mamie wszyscy mówią, żeby zakładała maseczkę, żeby mnie nie zarazić. mama nie wie, co robić. ale ja bym wolał chyba nie mieć mamy zamaskowanej jak chirurg.



w kinie na początku spałem

to właśnie mój fotelik i moja drewniana łyżka

dziadek robi pamiątkowe zdjęcia

z dziadkiem zawsze jest wesoło

w sushi z tatą

o, to ja wojtaszka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz