po kinie pojechaliśmy na małe zakupy, a potem hoho, przyjechał mój dziadek ryś. dziadek ma jutro ważne sprawy do załatwiania i dlatego przyjechał aż ze szczecina. mama i tata się cieszą, że on teraz często przyjeżdża. ale sam dziadek ciągle mówi, że będzie spał w hotelu, i wtedy mama się musi obrazić, i wtedy dopiero dziadek się zgadza spać u nas. bo nie chce przeszkadzać, dlatego chce do tego hotelu. a ja wolę, żeby jednak u nas, bo wtedy można się z nim bawić.
dostałem też niedawno mój fotelik do jedzenia. naprawdę śmiesznie jest z tym fotelikiem, na razie nie do końca wiem, o co w nim chodzi i się wiercę, chcę jeść pasy którymi jestem przypięty, i robić inne fajne rzeczy, a najbardziej interesuje mnie co jest na dole fotelika, więc chcę się wychylać i schylać.
cały czwartkowy ranek spędziliśmy z dziadkiem, a potem musiał iść biedny na te spotkania. dlatego my na pocieszenie, że nas zostawił pojechaliśmy do taty, który zabrał nas na pyszny obiadek. rodzice się zajadali surowymi rybami, a ja zajrzałem parę razy naszej pani kelnerce w oczy. i chyba się we mnie zakochała, bo mówiła, że jestem super i że mam piękne oczy. ona też miała ładne.
no a piątek był trochę przegrany, bo się okazało, że mama ma katar i cały dzień siedzieliśmy w domu, tylko tata zabrał mnie wieczorem na spacer, żebym się przewietrzył. mamie wszyscy mówią, żeby zakładała maseczkę, żeby mnie nie zarazić. mama nie wie, co robić. ale ja bym wolał chyba nie mieć mamy zamaskowanej jak chirurg.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz