piątek, 19 lutego 2010

pełna chata

no więc wczoraj jak spałem przyjechały dziadki świnoujskie z julką. julka to chrzestna córka mojej mamy. mama została chrzestną jak miała 15 lat i była z tego bardzo dumna. i mi mówiła, że jak julka była malutka, to mama co miesiąc wysyłała jej kartkę urodzinową. no a teraz julka pierwszy raz odwiedziła mamę w warszawie. zaproszenie miała już dawno, ale nie miała z kim przyjechać, bo jeszcze nie jest dorosła, chociaż jak dla mnie to już wygląda jak dorosła.

więc dziadki i julka przywieźli mnóstwo prezentów i bardzo się z nich cieszyłem, i dostałem nawet dodatkowo książeczkę o misiu paddingtonie, sam nie wiem co to za jeden, ale tata będzie mi czytał na dobranoc.

no i w piątek tata poszedł do pracy, a my byliśmy i w łazienkach i na starówce i u syrenki i u małego powstańca, i pokazywaliśmy wszystko julce co i jak w tej warszawie, nawet kolumnę, tego no, wiecie na zet króla co się nazywał jak wazon czy coś.

no a byliśmy też na lodach w grycanie i sępiłem od wszystkich lody, nawet u stolików obok, ale nikt mi nie chciał dać. a w domu był pyszny obiad, bo mama z babcią ugotowały. a ja też dostałem, bo mama z babcią ugotowały mi zupę cukiniową z cielęciną, bo babcia specjalnie ze świnoujścia przywiozła paczki z mięsem dla mnie, specjalnym zamawianym od takich panów co mają dobre.

no a w sobotę rano wszyscy wstali skoro świt, i ze swoją świtą pojechałem na basen, pojechał z nami i dziadek rysiek i julka, tylko babcię tanię zostawiliśmy w domu, bo się nie zmieściła do samochodu. na basenie było fajnie i graliśmy w kosza, i ja oczywiście wrzuciłem pierwszą piłkę! całkiem sam! i tata był ze mnie taki dumny.

a potem byliśmy w śmiesznej restauracji meksykańskiej i julce zamówili takie ciasto i przyniósł jej go sam zorro i było ciemno, a ja wcale się nie bałem. a potem byliśmy na nowym świecie i w bliklem, a potem oglądaliśmy zdjęcia z naszej wyprawy. bo dziadki bardzo chciały zobaczyć zdjęcia. przez całą wyprawę pisali do nas smsy i się ciekawili, co my takiego robimy i gdzie jesteśmy, więc nic dziwnego, że i zdjęcia im się podobały, chociaż nieprzebrali rodzice i było ich prawie 2 tysiące! ups.


może mi coś przywieźli?

wow! ile prezentów! to wszystko moje!

to te moje fajne dziadki świnoujskie

dziadek rysiek po terenach podmokłych w łazienkach

o a na tej ławeczce z mamą przesiadywaliśmy latem

pokaże tym dziadkom mój garnuszek

ale jest wesoło

z dziadkiem można się zawsze powygłupiać

bum! to z miłości

dziadek daje buziaka, ja jeszcze nie umiem

o a to właśnie julka

fajna ta julka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz