a potem, pojechaliśmy hen hen na północ, aż na granicę z libanem. a tam najprawdziwsze w świecie teleferico, czyli taka kolejka w dół, na linie. tata mówi, że może być też w górę. zjechaliśmy do grot, w skałach morze wdziera się do jaskiń i jest bardzo ładnie, bo morze niebieskie, a skały takiego jasnego koloru. tam też były pozostałości po kolei, coś dla dziadka rysia, który jest kolejarzem. ta kolej to prowadziła z trypolisu aż do damaszku, mama mówi, że to bardzo daleko. ale żydzi ją wysadzili, bo się bali przewozów broni. i zostało oglądnąć o tym film.
potem pojechaliśmy do akko, to takie miasto warowne też nad wodą. mieszkają w nim normalnie ludzie, i jest dużo bazarów, i różnych ciekawych rzeczy, bo głównie arabowie tam mieszkają. no więc była piękna pogoda i my po tym akko, po tych bazarach i nad brzegiem morza sobie spacerowaliśmy i zwiedzaliśmy, zeszliśmy też do tuneli templariuszy. i tak właśnie zostałem templariuszem. potem byliśmy na obiedzie, a tam całkiem śmiesznie, bo miałem swoje siedzonko i podbierałem rodzicom ich jedzenie. a potem jeszcze cytadela, która się okazała bardzo duża, i my ją zwiedzaliśmy, a potem natrafiliśmy na jakiś tunel i poszliśmy nim, i mój wózek się klinował w tym tunelu, ale tata jakoś go przepychał, aż w końcu dojechaliśmy do końca i wyszliśmy normalnie w innym miejscu zupełnie. ale było fajnie.
a w drodze powrotnej zajechaliśmy do centrum handlowego, co jest nieczynne w szabat, ale był czynny magdonal, czyli ukochana restauracja wujka mitcha i tam rodzice zjedli lody. a ja od każdego z nich dostałem w nagrodę plastikową łyżeczkę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz