na górze było całkiem fajnie, bo poszliśmy w taką część twierdzy, gdzie nie było innych turystów, i wschód słońca był nad morzem martwym i wyglądało to pięknie, a ja wcale nie spałem, żeby to wszystko zobaczyć. nawet jadłem na tej twierdzy i w jednym z pałaców, a raczej w jego ruinach, mama mi zmieniła pieluchę, hi hi.
masada, bo ta twierdza tak miała na imię była kiedyś oblegana przez rzymian, i bronili się w niej żydzi, i długo się bronili, ale w końcu przegrali. no i to jest bardzo smutna historia.
my wchodziliśmy z rodzicami po grobli, po której właśnie, atakowali rzymianie i ona się nazywa rzymską groblą. bardzo fajne były stamtąd, w sensie z tej fortecy, widoki na pustynię judzką i morze martwe.
no a potem wróciliśmy do jerozolimy jadąc przez zachodni brzeg jordanu, czyli terytoria okupowane przez żydów, i tam były piękne widoki na sady oliwne, ale wszędzie wieże kontrolne i druty z kolcami, bo tam się chronią żołnierze.
w jerozolimie szukaliśmy dobrego miejsca na porzucenie naszego szewrolecika, żeby nie było płatne, no i zabraliśmy wszystko ze środka i zatrzasnęliśmy kluczki, ma jutro ktoś go odebrać. potem odwiedziliśmy jeszcze kościół świętej anny, czyli babci pana jezusa. nieźle, bo w sumie nikt o tej babci nie wspomina, a tak naprawdę każdy miał babcię, nawet ten pan jezus. a potem jeszcze byliśmy w takim zakonie ecce homo, i tam szukaliśmy takich rysunków na płytach chodnika pod ziemią, gdzie były narysowane jakieś gry wojenne, ale słabo były widoczne, i mi się lepiej podobała taka wielka podziemna dziura, co się nazywała cysterna, czy coś. a no i na pożegnanie poszliśmy pod ścianę płaczu, i były tam dziewczyny żołnierze, co miały spodnie tak nisko opuszczone, że naprawdę się bałem, że im pospadają. no i pokupowaliśmy pamiątki i upominki dla rodziny, i było bardzo fajnie, bo rodzice się bawili w policjantów, dobrego i złego. i tata udawał, że chce kupić, a mama, że jej się nic nie podoba i wszystko za drogo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz