wtorek, 9 lutego 2010

forteca zdobyta!

tak jak wczoraj napisałem, spaliśmy sobie pięknie na pustyni, pod jak to tata określił dywanem z gwiazd. chcieliśmy być pierwsi w wejściu na twierdzę, i zobaczyć z niej wschód słońca. wstaliśmy po piątej, ale się okazało, że w stronę bram do parku narodowego masada mkną już autokary z turystami, no i jak wchodziliśmy na górę, to mijaliśmy całe wycieczki, chyba ze trzy. mama z tatą wszystkich wyprzedzali, tacy byli dzielni.

na górze było całkiem fajnie, bo poszliśmy w taką część twierdzy, gdzie nie było innych turystów, i wschód słońca był nad morzem martwym i wyglądało to pięknie, a ja wcale nie spałem, żeby to wszystko zobaczyć. nawet jadłem na tej twierdzy i w jednym z pałaców, a raczej w jego ruinach, mama mi zmieniła pieluchę, hi hi.

masada, bo ta twierdza tak miała na imię była kiedyś oblegana przez rzymian, i bronili się w niej żydzi, i długo się bronili, ale w końcu przegrali. no i to jest bardzo smutna historia.

my wchodziliśmy z rodzicami po grobli, po której właśnie, atakowali rzymianie i ona się nazywa rzymską groblą. bardzo fajne były stamtąd, w sensie z tej fortecy, widoki na pustynię judzką i morze martwe.

no a potem wróciliśmy do jerozolimy jadąc przez zachodni brzeg jordanu, czyli terytoria okupowane przez żydów, i tam były piękne widoki na sady oliwne, ale wszędzie wieże kontrolne i druty z kolcami, bo tam się chronią żołnierze.
w jerozolimie szukaliśmy dobrego miejsca na porzucenie naszego szewrolecika, żeby nie było płatne, no i zabraliśmy wszystko ze środka i zatrzasnęliśmy kluczki, ma jutro ktoś go odebrać. potem odwiedziliśmy jeszcze kościół świętej anny, czyli babci pana jezusa. nieźle, bo w sumie nikt o tej babci nie wspomina, a tak naprawdę każdy miał babcię, nawet ten pan jezus. a potem jeszcze byliśmy w takim zakonie ecce homo, i tam szukaliśmy takich rysunków na płytach chodnika pod ziemią, gdzie były narysowane jakieś gry wojenne, ale słabo były widoczne, i mi się lepiej podobała taka wielka podziemna dziura, co się nazywała cysterna, czy coś. a no i na pożegnanie poszliśmy pod ścianę płaczu, i były tam dziewczyny żołnierze, co miały spodnie tak nisko opuszczone, że naprawdę się bałem, że im pospadają. no i pokupowaliśmy pamiątki i upominki dla rodziny, i było bardzo fajnie, bo rodzice się bawili w policjantów, dobrego i złego. i tata udawał, że chce kupić, a mama, że jej się nic nie podoba i wszystko za drogo.

to ten wschód właśnie

jeszcze zaspani na twierdzy, szczególnie ja, hi hi

z tatką spoglądamy w dal w stronę jordanii

po jedzeniu aż spadł mi but

taki ze mnie przystojniak

siedzę sobie wysoko, siedzę sam

tatko, tak lubię to nasze podróżowanie, że już się zastanwaiam, gdzie pojedziemy następnym razem

to nasza grobla rzymska

od tyłu widok na góry jordanii, morze martwe (to po lewej), zbiornik wody pozostały po wyschniętej części morza martwego (to po prawej), nasza twierdza masada, i grobla – zapomniałbym dodać, że ta twierdza to symbol waleczności żydów i mają tam oni nawet przysięgi wojskowe

znowu na ulicach jerozolimy

w kościele świętej anny mieli nawet ulotkę po polsku, więc mogłem sobie wreszcie poczytać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz