niedziela, 21 lutego 2010

odwiedzamy znajomków

o rany, dzisiaj byłem bardzo smutny, bo babcia z dziadkiem i julka wyjechali. co prawda dopiero po 14tej, ale i tak było to bardzo niefajne. poszliśmy ich odprowadzić i długo machaliśmy, aż zniknęli, i ich pociąg też zniknął.

no a potem na pocieszenie poszliśmy do cioci radziak i wujka chala, a tam był wujek syty i ciocia agata i poszliśmy się przejść, ale było bardzo zimno i marudziłem, bo nie chciałem jechać w wózku.

potem wpadliśmy do wujostwa chalów na kawkę i herbatkę i froterowałem podłogę. bardzo mi się ta podłoda spodobała. a potem bawiliśmy się z wujkiem chalem i on robił tak jak konik, i ja mu odpowiadałem i było super.

potem pojechaliśmy z kolei do tosi, bo mój tata to jeszcze tosi nie widział. a u tosi był też jej tata wuj krzyś, z którym lubię się wygłupiać, bo jest bardzo śmieszny. wuj krzyś strasznie się dziwił, że ja taki duży a jego tosia taka mała. potem ja siedziałem na rękach u wuja a tosia u mojego taty i tosia zasnęła. a potem się zamieniliśmy i każdy z tatów był bardzo dumny. no nic dziwnego, jak mają takie fajne dzieci.


julka, to jest właśnie moja książeczka

dziadki przewijają razem, bo baba tania nie może dźwigać i dziadek pomaga umieścić mnie na przewijaku

wujek darek czyli wuj chal i froterka podłogi

no właśnie

zaraz, zaraz, czy to aby nie pan darek z polbanku?

to z wujem krzysiem na wyspie u tosi

i fajna żaba tosiowa, mniam

inne gadżety też fajne

tata z tosią

wuj mnie podnosi

no jednak żaba najfajniejsza

dumne taty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz