poniedziałek, 28 grudnia 2009

zimowe morze

nad morzem byłem już latem, bo po raz pierwszy byłem u dziadków jak miałem 2 miesiące, potem byliśmy nad morzem jesienią, w listopadzie. no i teraz udało się nam przyjechać zimą. dziadki świnoujskie wyjęły jak zawsze moją wańkę wstańkę, moje łóżeczko, bo mam u nich swoje specjalne, tak żebyśmy nie musieli wozić z warszawy, mam nawet tam swoją wanienkę i krzesełko do siedzenia. u dziadków czas leci za szybko, ciągle coś się dzieje. rodzice chodzą zawsze do dentysty, mama do swojej fryzjerki, pani magdy, co też ma dzidzię taką jak ja, tylko dziewczynkę nadię. ale zawsze znajdzie się chwila, żeby skoczyć nad morze, tym bardziej, że dziadki mieszkają niecały kilometr od morza, tak tak.

tym razem nad morzem były duże ptaki, co mama powiedziała, że to łabędzie i one są fajne, i małe ptaki, czyli mewy, które są mniej fajne, bo latają i robią kupy na ludzi. babcia wzięła stary chleb i dawała tym dużym ptakom, ale małe kradły i duże dostawały mało albo wcale. podobno tak zawsze jest.


ja i moja wańka wstańka

przyłapaliśmy mikołaja, jak wchodził do komina, nic dziwnego, że dopiero teraz, jak ma tyle prezentów do roznoszenia

na spacerku

z mamą zawsze fajnie

z mamą i tatą jeszcze fajniej

zamyślony nad morzem 1

zamyślony nad morzem 2

kolejne nogi od stołu

pożyczyłem czapkę od dziadka rysia

pat, czy mat z sąsiadów?

moja wańka

w ferworze zabawy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz