sobota, 26 grudnia 2009

moja pierwsza gwiazdka

dziś będzie dużo zdjęć. pokrótce powiem tak, wstaliśmy o piątej rano, żeby wrócić szybciutko z mrozów do warszawy, tam szybki przepakunek i już, już mieliśmy jechać na pociąg, ale się okazało, że pod choinką, naszą domową coś dla mnie się zawieruszyło. to był kolejny prezent od świętego mikołaja! hurra. potem już zaraz pojechaliśmy na dworzec. zasze zamawiamy taksówkę kombi, żeby się zmieścił mój wózek i wszystkie walizy. potem pociągiem do szczecina, skąd odebrał nas dziadek rysiek i zawiózł na święta do prababci marysi i pradziadka antka. a tam już byli wszyscy, i ciocie, i wujki… tyle ludzi, że ciężko zliczyć. najlepszą miarą pewnie by było, że w wigilię zjedli prawie 15 kilo karpia, a to podobno bardzo dużo. i mama mówi, że oprócz karpia było też dużo innych dań, więc nie jedzono samego karpia. miałem potem do wieczora asystę zawsze paru osób, ciągle ktoś ze mną siedział lub się bawił, więc na nudę nie mogłem narzekać. oprócz tego były kolędy i kamil grał nam na gitarze, zazwyczaj mama gra na skrzypcach oprócz tego, ale tym razem wyszło, że nie grała. spaliśmy u tak zwanych jurków, czyli wujka jurka, cioci agnieszki i ich trójki śmiesznych dzieciaków. było dużo grania kolęd i innych fajnych rzeczy, nauczyłem się nawet grać na takim elektronicznym pianinie, uczyła i mnie i tatę dominika. powiem wam jeszcze, że ona ta moja dominika tak mnie lubi, że ma na pulpicie z nutami ustawione moje zdjęcie i nawet jak mnie nie ma to dla mnie gra. taka jest fajna ta dominika.

no a drugiego dnia świąt po obiedzie pojechaliśmy już do świnoujścia. a tam wielka podłoga do turlania! i co się okazało, że pod choinką znalazłem kolejne milion prezentów! ależ ja lubię te święta!


nasza domowa choinka

o rany ale ciężkie

co tu mamy?

dawać mi to!

o rany, naprawdę dziwne

tato pomóż

o to garnuszek! ale śmieszny

a to już w podróży

przeciąganki z tatką

u dominiki na rączkach

kamil gra kolędy

dominika i kamil w gościach w moim kąciku

nauka gry na pianinku

ale te nuty trudne

o a to kamil z julką, mamy chrześniaczką

babcia tania pokazuje mi świat

a tu mój pierwszy prawdziwy guz na główce, nie ma to jak zaliczyć nogę krzesła

tak się to stało

z moją chrzestną olą

a to na podłodze u babci tani i dziadka rysia

turlanie doprowadziło mnie do skarbów pod choinką

niektóre były dla mnie

jak zwykle wszystko musiałem posmakować

mmmm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz