zapomniałbym wam powiedzieć, że jednak się okazało, że byłem grzeczny i dostałem prezenty od mikołaja. wyobraźcie sobie, że o mało bym ich nie dostał. bo po pierwsze nie mam butów, po drugie nie powiesiłem pończochy jak w ameryce się wiesza, a po trzecie nie mam poduszki… i gdzie ten biedny mikołaj miał mi zostawić prezent. zostawił aż dwa, dostałem taki kijek drewniany z grzechotką na końcu, co się go prowadza i wydaje różne dźwięki, i płytę kołysanki utulani. rodzice bardzo się ucieszyli z mojej płyty, ciekawe z jakiej racji, jak to ja ją dostałem, a oni dostali inne prezenty. no może dam im posłuchać, oczywiście, jak będą grzeczni.
we wtorek poszliśmy na klub mam, wyjątkowo we wtorek, bo przyszła jakaś pani i opowiadała o masażu niemowląt. mama mnie czasem masuje, jak mamy chwilę i mam akurat na to ochotę. bo to jest najważniejsze.
na klubie spotkaliśmy żabka, którego poznałem i mamę żabka ciocię mary, która wydała mi się jakaś dziwna, taka omańska i się rozpłakałem jak ją zobaczyłem. nie wiem czemu się jej przestraszyłem, przecież wiadomo, że była w omanie, to wyglądała trochę omańsko. w każdym razie, żabek opowiadał, że mu się w tym omanie podobało, cioci i wujkowi bastkowi też.

ja w moim siedzisku…dobrze że można nogi rozprostować

spotkanie z żabkiem omańskim

żabek dziwi się, że nie chcę mu dać mojego futeraliku

i stolik też mam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz