dopiero za chwilę się okazało, o co chodzi. całą trójką wyruszyliśmy samochodem na wieeelką wannę. dziś moje pierwsze zajęcia na basenie, czyli na takiej dużej wannie. a mama chciała mnie koniecznie nakarmić, bo przed samym basenem nie można jeść.
na basen przyjechała cała gromada innych dzieci z rodzicami, były nawet bliźniaki. woda była cieplutka, a dwie panie trenerki bardzo miłe i wesołe. ciągle się coś działo. musiałem pływać i chlapać inne dzieci, skakać nad wodę jak żabka, ścigać się, łapać piłeczki pingpongowe, pływać na kole takim specjalnym dmuchanym. oczywiście miałem na sobie pieluchę basenową, co by nie nabrudzić w basenie. na koniec zaśpiewaliśmy piosenkę i odtańczyliśmy pożegnalny taniec. było fajowo. no i po basenie oczywiście dostałem jeść.
wieczorem za to kolejna niespodzianka, bo pojechaliśmy do michaszki, i do tego z noclegiem. znowu mogłem podziwiać jej super akwarium. turlałem się u nich po wielkim salonie, mama mówi, że chyba ma z 60 metrów kwadratowych, a to podobno bardzo dużo. podłoga to kafle, ale było cieplutko, bo cała podgrzewana. raj dla mnie. a do tego bardzo delikatnie się turlałem i się ani razu nie uderzyłem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz