niedziela, 21 marca 2010

weekend z tatą

weekend z tatą tylko tak się nazywał, bo tak naprawdę była też mama. ale mama była chora i za wiele się ze mną nie chciała przytulać, żeby mnie nie zarazić, tak jak ja ją zaraziłem. była co prawda z nami na basenie, żeby mnie pomóc ubrać. bo jak pływam z tatą, to mama w tym czasie ogląda nasze harce z balkonu, a potem czeka na nas w szatni z przygotowanym ręcznikiem i akcesoriami, i tata idzie się myć, a ja świeżutko wykąpany idę do mamy do kącika spa, jest smarowanko i ubieranko. no i zaraz potem lecimy na górę, żeby ochłonąć i się posilić, tam czekamy na marcela i hanię, oni przychodzą za swoimi rodzicami i najpierw wszyscy jemy, tzn. wszystkie dzieci, a potem jest zabawa i są zabawki basenowe, takie klocki różne. no i jest bardzo fajnie.

resztę weekendu spędziliśmy z tatą na spacerach, a mama leżała w łóżku i taki był z niej pożytek. ale ja do niej co i rusz przychodziłem, bo ona leżała w salonie, żeby na mnie móc spoglądać. i jak spała to ją ciągałem za nos albo za włosy.


zdziwiłem się

włosy nie rosną, to chociaż mogę zobaczyć jak bym wyglądał

helllo!!!

to moja paczka z basenu marcel i hania

niezłe z nas rozrabiaki

a hania weszła na stół

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. mama już wyzdrowiała i zdążyła zachorować na nowo, mówię Wam, jej ta praca nie służy po prostu

    OdpowiedzUsuń