no a poza tym na naszym podwórku mieszka wujek bartollini, poznaliście go już na tym blogu nie raz, bo czasami nas odwiedza. to ten wujo, co przynosił mi jabłka, bo ma dużo sadów pod warszawą. no i my go dziś odwiedziliśmy, ja wziąłem ze sobą na wszelki wypadek moją ciężarówę, tata wziął na wszelki wypadek wino. u wuja okazało się, że na tarasie położył specjalne drewno, i jest bardzo ładnie, było bardzo miło, ale zaraz wróciliśmy do domu spać.
środa, 30 czerwca 2010
u nas na podwórku
nie tylko, że na naszym podwórku jest placyk, a na placyku jestem z babcią mają co dzień. na placyku mamy dwie huśtawy i bujawkę, na którą jestem za mały no i oczywiście piach, czyli piaskownicę, w której jest mnóstwo skarbów, zawsze można coś wykopać, a to jakiegoś resoraka, a to grabki, a to kamyk. jest też fontanna, którą można oglądać tylko z daleka, no i są kwiatki do wąchania, ale nie do zrywania. na placyk zawsze wychodzi sporo dzieci i mam swoich ulubieńców. jest marcysia, co jest starsza tylko troszkę i ma fajne zabawki zawsze, którymi się nie bawi, więc bawię się ja, jest frysio, co zawsze mu podbieram jakiegoś chrupka, jest też łucyjka, ona to zawsze okupuje piach i tam siedzi i czeka tylko, jak jej mama zrobi babę z piachu i ona zaraz burzy, i ja jej pomagam, jest też mikołaj, on jest starszy i potrafi mi zabrać coś albo odepchnąć, i mama się musi naprawdę powstrzymywać. tylko mi tłumaczy, że często starszaki się rządzą i trzeba na nich uważać.
no a poza tym na naszym podwórku mieszka wujek bartollini, poznaliście go już na tym blogu nie raz, bo czasami nas odwiedza. to ten wujo, co przynosił mi jabłka, bo ma dużo sadów pod warszawą. no i my go dziś odwiedziliśmy, ja wziąłem ze sobą na wszelki wypadek moją ciężarówę, tata wziął na wszelki wypadek wino. u wuja okazało się, że na tarasie położył specjalne drewno, i jest bardzo ładnie, było bardzo miło, ale zaraz wróciliśmy do domu spać.
tata z winem, ja z ciężarówą
dechy fajne
wuju, tobie się te dechy udały
biegać trzeba
w piachu pamiętajcie: my dad is the king of the castle
huśtawa!
no a poza tym na naszym podwórku mieszka wujek bartollini, poznaliście go już na tym blogu nie raz, bo czasami nas odwiedza. to ten wujo, co przynosił mi jabłka, bo ma dużo sadów pod warszawą. no i my go dziś odwiedziliśmy, ja wziąłem ze sobą na wszelki wypadek moją ciężarówę, tata wziął na wszelki wypadek wino. u wuja okazało się, że na tarasie położył specjalne drewno, i jest bardzo ładnie, było bardzo miło, ale zaraz wróciliśmy do domu spać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz