niedziela, 6 czerwca 2010

finisz kolarskiego wyścigu

dziś jak co rano już wsiedliśmy do naszej rikszy i było bardzo fajnie, jechaliśmy przez las dużo różnych górek i pagórków. wszyscy się trochę zmęczyli tym pedałowaniem, a my z żabsem sobie spaliśmy jakby nigdy nic. odwiedziliśmy jeszcze kilka atrakcji wyspowych, kamień co waży dużo ton a można go pobujać jedną ręką i jeziorko fajne i wiatrak, a nawet następną wędzałkę. no i na koniec wylądowaliśmy na promie w nexo i popłynęliśmy do kołobrzegu, na szczęście morze nie było już takie zeźlone i dopłynęliśmy bez sensacji za to smacznie śpiąc. a następnego dnia już trzeba było jechać do domu, a nie była to droga krótka.

jem sobie kabanosa, bo jestem kabanieros

przechadzka nad jeziorko

jedziemy sobie

wiatraczek

śpię koło wędzałki

na huśtawie

dopadliśmy go

jest i żabs

zabawa na rynku w nexo, stanowiliśmy główną atrakcję miasteczka

na promie hej

mamy i wodę

i dzwon

a to w drodze powrotnej do domu, znalazłem samochód, ufff ale on brudny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz