muszę wam powiedzieć, że jak dostałem te prezenty, to absolutnie nie chciałem ich rozpakowywać, jak mama zaczęła mi pomagać i podarła piękny papier to zrobiłem awanturę, że hej. no ale jak już otworzyliśmy prezenty, to powiem wam, że było warto.
musiałem też dokonać bardzo trudnego wyboru między kieliszkiem, pieniążkiem, książkeczką i różańcem. zobaczycie na zdjęciach. łatwo nie było, ale w końcu z niewielkim wsparciem mamy i baby tani wybrałem pieniążek i niektórzy odetchnęli z ulgą.
w niedzielę wszyscy mówili, że też mają jakieś wybory, ale tym razem nie mogłem wziąć udziału. zresztą tak długo się z tym zbierali, że przespałem całą akcję i nic nie widziałem. może następnym razem?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz