kiedy się niby nic nie dzieje, a dzieje się bardzo dużo. bo mój tata ma iść do nowej pracy i wziął sobie urlop ze starej no i był ze mną całymi dniami. a jedyny dzień, co spędziliśmy osobno, to jak go żegnali koledzy i koleżanki z pracy i musiał iść do naszego pubu lolek, co tam zawsze chodzimy z rodzicami.
no ale ja w tym czasie spotkałem się z ciocią asią tenisistką, co prawda hasaliśmy na trawie, jak na łimbledonie, ale ciocia nie przyniosła rakietek i musieliśmy się zadowolić samą trawą, ale i tak było fajnie, bo mama mi dała łyka koli, dobrze, że tata tego nie widział!
a no i jeszcze byliśmy z tatą u wuja marcina, i pod nieobecność mikołaja, mojego kuzyna, a syna wuja marcina, bawiłem się jego zabawkami i jego kotem. kot ma na imię marcel, tak jak tata leona, śmiesznie nie?

przyszedłem pod prysznic

ale zaraz zaraz, ktoś tam jest!

wyłaź!!!

z ciocią asią mamy fajne buty

sprawdzam miękość trawy na polach mokotowskich, do łimbledonu to tu jeszcze daleko

ale pochodzić można

no i napić się z bidonu jak prawdziwy tenisista

wuj marcin i kot marcel

cmok

moja pierwsza truskawa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz