od paru dni toczy się ten mundial. to mój pierwszy mundial w życiu, ale bardzo mi się podoba i jak się dowiedziałem, że na następny będę musiał czekać całe cztery lata to się troszkę zmartwiłem. przecież to cztery razy tyle ile ja mam lat. no nic, za dwa lata będzie eruo w polsce i też będzie fajnie.
w ten weekend pojechaliśmy do mrozów. dużo siedzieliśmy na dworze i jedliśmy prażonki (kociołek), a potem spałem w towarzystwie dziadka marka na podwórku. za domem znalazłem węża i próbowałem go zakląć jak fakir z egiptu. nie słyszałem wcześniej ani o fakirze, ani o egipcie, ale widać człowiek całe życie musi się czegoś uczyć.
po południu zawitaliśmy nad jeziorko pod warszawą, gdzie spotkaliśmy leonka i tosię. oczywiście spali przez większość czasu, bo to jeszcze maluchy, ale jak już będą trochę starsi to im pokażę, jak się bawić.

nowa piżamka bez stópek

buzi mamie!

viva mexico!

gotowi na kibicowanie

u dziadków

obieramy ziemniaki

pomagam jak mogę

gramy z babą jabulani

tak właśnie zostałem fakirem

o tak

dobranoc, munio

co ten wujek pokazuje?

pan ciekawski

czapa wuja krzycha

hej, dajcie coś fajnego z góry
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz