pogoda dopisywała, a ja przeskoczyłem do rikszy żabkowej, żeby nam się razem raźniej jechało. i mknęliśmy przez ten bornholm i bardzo nam się podobało. a rodzice tylko co jakiś czas się zastanawiali czemu te podjazdy są takie strome... no ale wytłumaczyłem im, że jak się nie ma kondycji to tak już jest.
czwartek, 3 czerwca 2010
rzepakowa wyspa
rano wstaliśmy w super humorkach. żabek co prawda trochę narzekał, bo chciał już ruszać w dalszą drogę, a tu najpierw trzeba się było ubrać, zjeść śniadanie i zwinąć obóz. no ale jak się już to wszystko udało załatwić to ruszyliśmy.
pogoda dopisywała, a ja przeskoczyłem do rikszy żabkowej, żeby nam się razem raźniej jechało. i mknęliśmy przez ten bornholm i bardzo nam się podobało. a rodzice tylko co jakiś czas się zastanawiali czemu te podjazdy są takie strome... no ale wytłumaczyłem im, że jak się nie ma kondycji to tak już jest.
zabrałem tatę na spacer po polu i pożyczyłem mu czapkę, żeby mu słonko nie dogrzało
wujek pedałuje, a my podziwiamy widoczki
w hucie szkła pani robi szkło
odpoczywamy na trawce
bitwa o jogurciki
uczę się pić przez słomkę
czerwone dachy gudhjem
dobry kamyk
z mamą pod skałkami
morza szum
taty nas karmią
oboozwisko nad morzem
pogoda dopisywała, a ja przeskoczyłem do rikszy żabkowej, żeby nam się razem raźniej jechało. i mknęliśmy przez ten bornholm i bardzo nam się podobało. a rodzice tylko co jakiś czas się zastanawiali czemu te podjazdy są takie strome... no ale wytłumaczyłem im, że jak się nie ma kondycji to tak już jest.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz