wtorek, 26 kwietnia 2011

chrzest misiasia

jak sięgam pamięcią to oprócz swojego własnego chrztu nie byłem do tej pory na żadnym innym. prawda też jest taka, że ze swojego to mało co pamiętam, bo większość imprezy przespałem. no a teraz trafiła się okazja, żeby iść na chrzest misiasia. co prawda trafiliśmy nie do tego kościoła co trzeba, ale i tak zasnąłem, więc wiele bym nie zobaczył. No nic czekam na następną okazję.

na imprezę po chrzcinach trafiliśmy już bez problemu. bohater dnia sprawiał wrażenie zadowolonego z obrotu spraw. był mikołaj, wujek i ciocia i dziadki zwolińskie. a ja bardzo się cieszyłem, że spotkałem prajadzię.

lotniskowiec – najnowsza zabawka, jaką dostałem do testowania
z misiasiem

prajadziu, fajnie, że przyjechałaś!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz