sobota, 16 kwietnia 2011

belem belem

w ostatni dzień naszych katacji wybraliśmy się do dzielnicy, co się nazywa belem, żeby obejrzeć słynny klasztor i wieżę w wodzie. klasztor niestety przespałem, ale rodzice mówili, że im się podobało. a na wieżę tata poszedł sam, bo ja w tym czasie szalałem na placyku z dziećmi, a mama odpoczywała. ostatnią atrakcją był wjazd na jedną z wzniesień lizbony takim śmiesznym tramwajem, co jedzie cały czas pod górę (a potem w dół) i jest taki trochę krzywy. ja dodatkowo umilałem tacie czas zabierając go na wycieczki po schodach w górę, w dół i z powrotem.

super mi się podobało w tej portugalii, ale z tymi katacjami to jest tak, że niby fajnie-fajnie, a nagle trzeba wracać do domku. no nic, może jeszcze gdzieś pojedziemy?

dziedziniec klasztoru

bazylika

moja rana

wieża w wodzie

bebeskie muchomorki?

wąchamy pomarańczki

dzwonię do pieska

ostatni rzut oka na lizbońskie dachy

mam niespożyte siły

śmieszny tramwaj - funiculor

3 komentarze: