niedziela, 19 września 2010

z wizytą u harrisona, forda harrisona

jedziemy sobie dalej do tego żółtego kamienia, już całkiem niedaleko. rodzice specjalnie rozdzielili trasę na krótsze odcinki, żebym nie musiał za dużo siedzieć w samochodzie. nocowaliśmy w elko, no i przez ładne drogi, pola i lasy, i góry i jeziora też jedziemy na północ. właściwie, to jutro już chyba będziemy w tym żółtym kamieniu, czyli jelołstonie.

dziś zajechaliśmy do jackson, to takie małe fajne miasteczko, tam mieszka też tytułowy harrison, chodziliśmy tu i tam, ja zebrałem sporo kamieni, a jednak nie udało się nam spotkać tego harrisona, chociaż babcia bardzo chciała.
no nic, powiem wam tylko jeszcze, że potem pojechaliśmy do fajnego parku narodowego grand teton, i tam spotkaliśmy najprawdziwszego w świecie łosia i bardzo dużo różnych saren i żon łosia, czyli klemp. bardzo pięknie, zobaczcie sami:


podlewajki pól rolnych

brama z rogów w jackson i cała nasza wyprawowa piątka

niebo całkiem ładne

łoś siedzi w krzakach, znajdziecie go?

grand teton, to też nazwa tej ładnej góry

kamyki nawet tutaj

wlazłem do jeziorka

ładnego jeziorka

uciekam!

na drodze różni się kręcą

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz