czwartek, 16 września 2010

golden gate cały we mgle, czyli san francisco

słyszałem o tym san francisku już nieraz i chciałem tu w końcu przyjechać. bardzo mi się tu spodobały te wszystkie górki, tramwaje, widoki na ocean itd. a niektóre górki takie strome, że aż się cieszyłem, że nie muszę pod nie sam się wdrapywać. ogólnie dużo spacerowaliśmy, zaliczyliśmy obowiązkową przejażdżkę starym tramwajem, byliśmy na nabrzeżu i na takim placu w centrum, gdzie ludzie tańczyli salsę, a ja oczywiście razem z nimi.

ale największy ubaw to miałem z rodziców. dziadki dali im wychodne jak poszedłem spać, a oni poszli na miasto bez dokumentów i nie wpuścili ich do żadnego baru, bo istniało podejrzenie, że nie skończyli 21 lat. hi, hi, czy oni pierwszy raz do tej ameryki przyjechali?

ziuuuuu

jedziemy starym tramwajem

pięć dolarów w jedną stronę, ho ho

gimnastyka artystyczna

tata da radę

truskawy lubię

rzut oka na marinę

poznałem kolegę z niemiec

jazda prawie bez trzymanki

najpierw zjadłem swój deserek, a potem podjadałem tajskie od taty

spacer z mamą

tata, chodź

ulice san francisco

chinatown fajne, tylko gdzie ten jack nicholson?

brama do chińskiego miasta

a golden gate schował się we mgle

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz