niedziela, 15 stycznia 2012

chiang mai – czyli nasze ulubione miasto

przyjechaliśmy do chiang mai i powiem wam, że naprawdę warto było jechać tyle czasu, bo bardzo nam się tu spodobało. jest o wiele spokojniej niż w bangkoku, no i oczywiście bardzo dużo watów, pyszne jedzenie, i inne atrakcje, które dla mnie z racji wieku, nie za bardzo pasują (no bo z jedzenia, oprócz słoików, których nie jem, to dostaję czasami parę klusek, albo kawałek marchewki).

niestety na samym początku naszego pobytu miałem mały wypadek, jak mama się na chwilę odwróciła, to chciałem jej zrobić niespodziankę i przekręciłem się parę razy najpierw w prawo, a potem w bok i za chwilę się okazało, że łóżka już nie było, a ja leżałem na podłodze i głośno płakałem. wszyscy się przestraszyli nie na żarty, i po krótkiej naradzie, mama owinęła mnie w kocyk, spakowała plecak i wózek i poszliśmy szukać tuktuka, bo w naszym hotelu nikogo nie było na recepcji. pan tuktukarz był bardzo przejęty i szybko nas zawiózł do szpitala, który był ogromny. tam co chwila ktoś mnie chciał oglądać, było chyba z 4 lekarzy i poprosili, żebyśmy zostali na obserwację na noc, na co mama się zgodziła. dostałem swój pokój na oiom’ie, a mamie dali nawet piżamkę. jak już zasnąłem to spałem ładnie i wszyscy rano powiedzieli, że jesteśmy bardzo fajni i nic mi nie jest, ale możemy już iść. i przyszedł wojtuś z tatą i razem pojechaliśmy do hotelu, odwiózł nas samochód szpitalny.

no i tego dnia odpoczywaliśmy, czyli nic nie robiliśmy. rodzice nie chcą mnie teraz ani na sekundę spuszczać z oka.
a następnego dnia pojechaliśmy do słoni i do tygrysów. także mam 8 miesięcy i siedziałem na prawdziwym tygrysie i jeździłem na słoniu... i wcale, ale to wcale się nie bałem, wojtuś też nie.


mama się męczy, jak tata robi zdjęcia za długo

ostre zęby

fajny wat

wojtuś z jedną z rzeszy pielęgniarek, które koło mnie się kręciły

moja sala

wojtuś maluje obraz z panem malarzem, o mały włos nie pacnąłby na to białe

oglądają słonie

słonie niosą transparent

gimnastykują się

robią masaż

oglądałem całe przedstawienie z zapartym tchem

słonie grają w piłkę

słonie malują

a to ich dzieła:





a tu my na słoniu

przysnęło mi się

nasz słoń miał wielkie kły

tygrys

mama z tygrysiątkiem

wojtuś zamiast mocno gładzić gilgotał tygrysa

1 komentarz: