niedziela, 22 stycznia 2012
plażowo na małej wyspie phi phi
po tych wszystkich przygodach postanowiliśmy pojechać na południe, a raczej polecieć. nasz tata zbiera oprócz łyżeczek z samolotów, lotniska, czyli chce być na jak największej ilości. polecieliśmy do phuket town, a stamtąd promem na małą wysepkę. mieliśmy hotel z basenem i plażę, wąską, ale z ciepłą wodą. dużo barów i niedaleko znana plaża z filmu plaża, na którą popłynęliśmy, i do której żeby dopłynąć wszyscy razem, nawet ja płynęliśmy kajakiem i fala nam kajak przewróciła przy przesiadaniu i wojtuś z mamą wpadli do wody, a my z tatą już byliśmy na brzegu. było bardzo fajnie, ciepło i jak to tata mówi lajtowo. cokolwiek to znaczy. a to zdjęcia, opisywać to chyba nie ma co:















Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Waszego tatę to chyba ciągnie do baru :),
OdpowiedzUsuńmoglibysmy sobie razem pobarowac, ale kurka wybraliscie jakas Tajlandie zamiast nas odwiedzic...
OdpowiedzUsuń