mama nas pakowała, a nie było łatwo, bo do tych samych plecaków, co kiedyś pakowali się z tatą, teraz musiała spakować jeszcze mnie z wojtusiem, duży zapas pieluch i moje słoiczki, kremy, płyny na komary (rodzice inny, wojtuś inny, ja inny). no i apteczkę, która zajęła prawie pół plecaka i ważyła 5 kg, a to podobno dużo. dodatkowo podstawowy zestaw przeciw nudzie w środkach transportu dla dwóch urwisów, tj. po pluszaku (wojtuś miał psa, a ja misia serdecznego, wkradł się też mały krecik), dwa samochody, książeczka pięciopsiaczki i mała składana o lokomotywie, dwie kolorowanki i najważniejsza zabawka, przynajmniej dla wojtusia: czarny komputerek (ajpad mamy). jak zważyli plecaki na lotnisku, to się okazało, że ważą tylko 22kg i 17 kg.
w drugim samolocie miałem kołyskę, więc sobie mogłem wygodnie spać. lot był w nocy i wszyscy spali, obok spał mały szwed, który się okazało, że był ode mnie starszy o miesiąc i trzy brody, bo miał ten chłopczyk cztery brody, tak tak. a jedna jego noga była grubości moich trzech (wiem, że mam tylko dwie), w tej szwecji to chyba dużo jedzą czy co.
jak już wylądowaliśmy w bangkoku, to wszystko było nowe. najnowsze było to, że rodzice koniecznie chcieli, żebym spał w dzień a nie spał w nocy, tzn. oni twierdzili, że teraz dzień to noc. a ja oczywiście im nie uwierzyłem i nie miałem zamiaru spać w tą udawaną noc, nazywali to jakimś dżetlagiem czy coś, wojtuś im uwierzył i spał razem z nimi, tzn. próbował, bo ja nie dawałem spać ani im, ani wojtusiowi, haha.
w dzień trochę zwiedzaliśmy bangkok, i odpoczywaliśmy, wszyscy nas tu chcą całować i brać na ręce i robią zdjęcia. a do tego pytają czy jestem dziewczynką, też mi coś, nie widzą, że jestem facetem, czy co?

1. czy wasi rodzice optymistycznie wzieli sobie ksiazki?
OdpowiedzUsuń2. ale przeciez ty nie jadasz sloiczkow?
3. a co mieliscie w tej apteczce???
1. rodzice przeczytali wszystko, mieli jeszcze gazety. jak chodziliśmy spać czytali z latarkami.
OdpowiedzUsuń2. nie jadłem, ale miałem jeść, więc z każdego słoiczka zjadłem może z jedną łyżeczkę...
3. w apteczce było wszystko, jak chcecie to podeślemy. na rozwolnienie, na zatwardzenie, na ukąszenia, na gorączkę, na kaszel taki i śmaki, na katary, na uczulenia, na rany, na odwodnienie,.... i inne mało ciekawe rzeczy. apteczka obejmowała część leków dla rodziców, które były inne niż nasze.