środa, 4 stycznia 2012
przygotowania
po przygodach z bartusiem i jego zapaleniem płuc, zaraz po świętach rodzice postanowili nie ryzykować, że przyniosę kolejne choroby przed wyjazdem, więc cały tydzień zostałem w domu, dzięki czemu przyjechała babcia tania ze swoją połamaną rączką. mieliśmy tydzień na zebranie apteczki, zakup środków na komary, w środku zimy to nie takie proste, przymierzenie ubrań, żebyśmy ja i bartuś mieli coś na lato, w środku zimy, spakowanie wszystkiego i wyszukanie co i jak po drodze, załatwienie gdzie będziemy spać i w ogóle. dodatkowo jak zwykle jak jest babcia, piekliśmy ciastka i robiliśmy sałatki (bo nasz tata tak lubi), chodziliśmy na spacery i bawiliśmy się.
uczę bartusia się kulać
marchewka 1
marchewka 2
przyjechała babcia tania trochę popomagać
i zrobić ciasteczka
co poniektórzy podjadali
jeszcze tylko krótkie badanie
i można jechać
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz